Kobieta, okolice Rudna. Zgłoszenie anonimowe.
„Mój ojciec pracował w Nadleśnictwie Wołów przez dwadzieścia lat. Nigdy nie mówił o pracy przy kolacji — taka była zasada. Raz złamał ją raz.
Powiedział że jest w tym lesie polana, której nie ma na żadnej mapie. Że leśnicy o niej wiedzą. Że omijają ją z wyboru, nie z przypadku.
Zapytałam dlaczego.
Powiedział że drzewa wokół niej są za stare. Że nie pasują do reszty lasu. Że rosły tam zanim był las.
Więcej nie powiedział. Zasada wróciła."
Polana nie została zidentyfikowana.
Nadleśnictwo Wołów nie odpowiedziało na zapytanie.