Kartka w linie, wyrwana z zeszytu. Przypięta jedną pinezką do tablicy ogłoszeń na przystanku PKS w Boraszynie.
Niebieski długopis, pismo starsze niż papier. Pierwsze zdanie przekreślone, ale czytelne. Bez podpisu, bez daty.
Adresat wskazany w nagłówku.
„Do osoby, która w zeszłym tygodniu pytała o drogę na polanę.
Nie znalazłem Pana potem, więc piszę tutaj. Chciałem sprostować to, co powiedziałem. Mówiłem, że nie wiem, o który dom chodzi. Wiem. Wszyscy tu wiedzą, tylko nikt nie mówi, bo nie ma o czym mówić — dom stoi pusty od czterdziestu lat i to jest cała prawda.
Ale jedno mnie potem gryzło. Pytał Pan, czy da się wejść. Proszę posłuchać: da się. Drzwi nie są zamknięte. Nigdy nie były. I właśnie dlatego proszę, żeby Pan nie wchodził.
Mój ojciec mówił, że dom, który nikogo nie wpuszcza, jest bezpieczny. Groźny jest ten, który zaprasza.
Klamkę ktoś wymienił. Nie my."
Sfotografowana w październiku 2019. Zdjęta przed listopadem.
Autor nieustalony.
Boraszyn nie ma połączeń PKS od 2011 roku.